Pechowa trzynastka;) Antologie mają to do siebie, że na okładce trzeba umieścić kilka nazwisk. Dlaczego więc nie udać, że każda z tych osób napisała swoją własną książkę, które dumnie prezentują się na półce grzbietami? Na taki to oto wpadłem pomysł. Niestety całkiem niezamierzenie, okazało się, że nie jestem zbyt odkrywczy (chlip, chlip:(( ). Na taki pomysł już ktoś kiedyś wpadł o czym uświadomił mnie znajomy grafik. Mało tego okazało się, że pierwsze trzy grzbiety od lewej mają bardzo podobne kolory. Nazwiska tamtego artysty teraz nie jestem w stanie sobie niestety przypomnieć. Teraz już wiem, że łatwo oskarżyć o plagiat kogoś, kto jest zupełnie nieświadomy popełnionego czynu. Cholera, a chciałem być taki oryginalny... :/

Nawet jeśli to nie jedyny taki pomysł na okładkę, to muszę przyznać, że bardzo mi się podoba :) Samej książki raczej nie przeczytam (kilka recenzji mi to uświadomiło i jakoś nie mam ochoty się z nimi kłócić), ale okładka od razu przykuwa wzrok!
OdpowiedzUsuń